piątek, 22 listopada 2013

Opowiem Wam bajkę...,

ale bynajmniej nie opowieść dla dzieci. Przedstawię Wam prawdziwe wersje znanych bajek, które każdy z nas pamięta (w nieco "ocenzurowanej" wersji). Ponieważ zostały one napisane kilkaset lat temu, a mentalność ludzi była znacznie inna i bajki były znacznie brutalniejsze krew lała się strumieniami, flaki latały we wszystkich kierunkach, dochodziło do rytualnych mordów, aktów kanibalizmu, gwałtów, a ludzie topili się w morzu trupów... Dobra chyba trochę mnie poniosło. Ale do rzeczy:
Bajka o "Małej Syrence" opowiada o tym, jak syrenka Ariel staje się człowiekiem i wychodzi za mąż za księcia. W oryginale historia toczy się inaczej. Ariel nie może pogodzić się z tym, że książę poślubił inną. Ktoś daje jej nóż, którym ma zabić księcia. Nie jest jednak w stanie tego zrobić i z rozpaczy rzuca się w morze, zamieniając się w pianę i ostatecznie ginąc.

W bardziej drastycznej historii „Trzy pieski” siostra zabija brata za pomocą szpikulców ukrytych w materacu jego ślubnego łoża. W najbardziej krwawej – „Matka mnie zabiła, a ojciec mnie zjadł”- matka ćwiartuje ciało syna i przygotowuje z niego duszoną potrawkę w stylu lyońskim, którą córka podaje ojcu.

W znanej wersji bajki "Złotowłosa i trzy misie" dziewczynie udaje się uciec przez okno, kiedy misie wracają do domu. W pierwotnej wersji szczęśliwego zakończenia brak i Złotowłosa zostaje zjedzona.


Zaskakuje także najwcześniejsza znana naukowcom wersja baśni o Czerwonym Kapturku. Nie ma w niej ani kapturka, ani gajowego, jest za to parę nowych wątków. Pomińmy sam początek, który różni się nieznacznie od współczesnej wersji i przejdźmy od razu do meritum:
Wilk obrał drugą drogę i jako pierwszy dotarł do domu babci. Zabił ją, jej krew wlał do butelki, a kawałki ciała pokrojone w plastry umieścił na półmisku. Następnie przebrał się w babciną nocną koszulę, położył się w łóżku i czekał.
Po chwili przychodzi oczywiście dziewczynka, którą znamy jako czerwonego kapturka. Wilk przebrany za babcię wita ją serdecznie i zachęca do napicia się wina i spróbowania plasterków mięsa leżących w spiżarni. Dziewczynka zgadza się na to z radością i zajada się mięsem babci, popijając udko starowinki krwią. Na tym nie koniec. Dalej następuje absurdalna scena… striptizu:
- Wtedy wilk rzekł: Rozbierz się i połóż się ze mną.
- Gdzie mam położyć fartuszek?
- Wrzuć go do ognia, nie będzie ci już więcej potrzebny.
Zdejmując ubrania – gorsecik, spódnicę, halkę i pończochy – dziewczynka zadawała to samo pytanie, a wilk za każdym razem odpowiadał: – wrzuć to do ognia, nie będzie ci już potrzebne.
W końcu bohaterka kładzie się do łóżka, a wilk ją pożera. Nikt jej nie ratuje. Bajka się kończy.


Okazuje się, że „Śpiąca królewna” to w istocie historia gwałtu i relacji z teściową. We wczesnej wersji bajki książę, który jest już żonaty z inną, posiadł śpiącą królewnę, a ta urodziła mu kilkoro dzieci jeszcze przed przebudzeniem. Dopiero te niemowlęta, gryząc matkę w piersi, doprowadziły do jej przebudzenia. O żadnym pocałunku nie ma mowy! Później historia przybiera zupełnie niespodziewany obrót. Nowa teściowa księcia, nota bene ludożercza olbrzymka, podejmuje próbę zjedzenia pozamałżeńskiego potomstwa swojej córki.

W XVIII wieku krążyła historia o dziewczynie, która zaraz przed ślubem odkrywa, że jej narzeczony jest seryjnym mordercą, a na strychu trzyma skóry swoich poprzednich partnerek. Cóż, dzisiaj wciąż mamy takie historie. Tyle tylko, że są opowiadane w serialach kryminalnych dla dorosłych, a nie w bajkach na dobranoc.


Wiele osobliwych wariantów ma baśń o "Kopciuszku". W jednym z nich bohaterka zostaje służącą po ucieczce od własnego ojca, który pragnął ją poślubić i dać upust kazirodczym żądzom. W innej wersji zła macocha próbuje wepchnąć Kopciuszka do pieca, ale przez pomyłkę zabija w ogniu własną córkę (…) Mąż pożera kolejne świeżo poślubione żony w „Pięknej i bestii” (…). W oryginale dwie przyrodnie siostry Kopciuszka chcą oszukać księcia, odcinając sobie kawałek stopy. Ten, kiedy się o tym dowiaduje, rozkazuje gołębiom wydziobać ich oczy.

Weźmy historię o "Jasiu i Małgosi". We francuskiej ludowej wersji tej opowieści Jaś podstępem skłania olbrzyma – zastępującego znaną nam Babę Jagę – do poderżnięcia gardeł własnym dzieciom. Zamiast olbrzyma, oryginalna wersja przedstawia diabła, który chce pożreć dzieci. Nie ma tutaj pieca, ale jest koziołek do cięcia drewna, na którego Jaś i Małgosia mieli się wspiąć i tam powoli wykrwawić. Dzieci stwierdziły, że nie wiedzą jak to zrobić. Zaprezentowała im to żona diabła, kładąc się przykładnie na drewnianym urządzeniu. W tym momencie Jaś i Małgosia szybko ją związali, na końcu podrzynając jej gardło.


W powszechnie znanej wersji "Śpiącej Królewny" zła królowa wydaje rozkaz zabicia Śnieżki. Jako dowód śmierci posłużyć ma wycięte serce księżniczki. W oryginale królowa żąda płuc i wątroby, które zamierza zjeść na obiad.

W znanej wersji "Titelitury" córka pewnego młynarza ma za zadanie uprząść ze słomy złoto na życzenie króla. Pomaga jej tajemniczy karzełek, który za swe magiczne usługi najpierw odbiera pierścień i naszyjnik, a później żąda jej przyszłego dziecka. Kiedy dziecko się rodzi, karzełek wraca po swoją zapłatę. Na prośbę dziewczyny decyduje się odstąpić od umowy, jeśli ta w ciągu 3 dni odgadnie jego imię, co się jej w końcu udaje. W oryginale "Titelitury" tak bardzo się tym faktem zezłościł, że sam rozerwał się na kawałki.

W zmienionej wersji "Bajki o dziewczynce bez rąk" dziewczyna daje sobie odciąć ręce, aby uratować swojego ojca od śmierci z rąk diabła. W oryginale robi to samo, ale motyw jest inny. Robi to, by stać się nieatrakcyjną dla swego kazirodczego brata.


ŻYCZĘ MROCZNYCH SNÓW! 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz