niedziela, 19 stycznia 2014

Najbardziej szaleni władcy

Każde państwo potrzebuje silnego, mądrego i co najważniejsze- reprezentatywnego władcy, który zapisze się na kartach historii tak dobrze, że jeszcze nasze praprawnuki będą miały z kogo być dumne.
Gorzej, gdy miłościwie panujący okazuje się niestabilnym umysłowo, ekscentrycznym dziwakiem, psychopatycznym dewiantem lub niegodnym swego urzędu pijakiem. O takich władcach najlepiej zapomnieć. Dlatego właśnie dziś Wam o nich przypomnę.

Karol VI Szalony
Ten rządzący Francją na przełomie XIV i XV wieku władca mógł pochwalić się dwoma rzeczami- wyjątkową płodnością (jego wysokość dorobił się 12 potomków) oraz przydomkiem "Szalony", na który to Karol VI zdecydowanie zasłużył. Choroba psychiczna, niczym grom z jasnego nieba, spadła na króla w chwili gdy ten odbywał podróż do Orleanu. Znienacka Karol wpadł w szał i wymachując mieczem zaatakował swoja świtę. Udało mu się nawet zabić jednego z rycerzy, zanim reszta królewskiej ekipy zdołała zapanować nad oszalałym monarchą. 
Dalej było już tylko gorzej. Królowi trzeba było co chwile przypominać kim jest i jak się nazywa, bo biedak cierpiał na kłopoty z pamięcią. Pewnego razu strzelił focha i odmówił mycia się oraz zmieniania odzieży. Przez wiele miesięcy nikt nie był w stanie nakłonić go do jednego chociaż odstępstwa od tego postanowienia. Niekiedy też odklejała mu się klepka i władca wrzeszcząc biegał po korytarzach swej rezydencji. Dla jego własnego dobra pozamykano niektóre drzwi...
Oddawał się nieustannym rozrywkom, które źle wpływają na jego zdrowie. Podobno jedna z zabaw króla skończyła się tragicznie– do historii przeszła ona jako „Bal płomieni”. Igrając z ogniem, nieostrożni młodzieńcy podpalają się, po czym płoną niczym żywe pochodnie. Jednak najciekawszym odjazdem Karola VI był dzień, w którym król stwierdził, ze jego ciało wykonane jest z delikatnego szkła. W związku z tą kłopotliwą przypadłością, władca nosił mięciutkie, wyściełane poduszeczkami ubranie i zabraniał komukolwiek dotykania swej szklanej osoby. Uważał, że nieostrożny ruch może przyczynić się do jego śmierci. W wolnych chwilach aranżował swój własny pogrzeb, organizując liczne próby i dokładnie planując całe wydarzenie. Choroba Karola VI nie opuściła go aż do śmierci.
                                                                                 

Sułtan Ibrahim I
To jeden z najbardziej znanych przedstawicieli dynastii Ottomanów. Historia pamięta go jako władcę, który niemalże doprowadził Imperium do upadku. Ibrahim cierpiał na głęboką depresję i nerwicę. Nie lubił się też dzielić- gdy usłyszał plotkę, że jego kochanki zostały "naruszone" przez innego mężczyznę, kazał utopić wszystkie 280 mieszkanek swego haremu w morzu . Sułtan, mimo że wykazywał się też wyjątkowym, bezdusznym okrucieństwem, miał jednak potrzeby serca i zapragnął znaleźć żonę, którą mógłby obdarzyć najgłębszym z uczuć... 
Warunek był jeden- wybranka władcy musiała być najbardziej otyłą kobietą, jaka po ziemi chodziła. Znaleziono taką kandydatkę gdzieś w Armenii i z wielkim wysiłkiem przywleczono sułtanowi pod nos. Ibrahim I był zachwycony i nazwał ją Sheker Pare, czyli "cukiereczkiem".





Cesarz Zhengde 
Przenosimy się do Chin z okresu rządów dynastii Ming. Zhengde był z całą pewnością czarną owcą i prawdziwą zakałą całego monarszego rodu. Wstąpił na tron jako czternastolatek i dość szybko zachłysnął się wszystkimi dobrodziejstwami płynącymi z posiadania władzy. Zhengde nie tylko podejmował idiotyczne i nieprzemyślane decyzje, ale i głównie skupił się na zaspokajaniu własnej chuci, niźli na rządzeniu. Pijany do nieprzytomności władca nie tylko notorycznie odwiedzał wszystkie okoliczne burdele, ale i sam tworzył takie.
Imperator miał też i całkiem dziecinne zachcianki. Raz nakazał stworzyć wewnątrz swego pałacu całą handlową dzielnicę miasta, gdzie jego słudzy, żołnierze i eunuchowie, przebrawszy się za ulicznych sprzedawców, odgrywali przypisane im role, podczas gdy Zhengde kroczył pomiędzy straganami udając zwykłego przechodnia... W 1521 roku władca, nawaliwszy się alkoholem srogo, wpadł do kanału i mocno się poobijał. Wkrótce zmarł w wyniku infekcji, które wdały się do jego ciała.



Norton I
A tego pana nie znajdziecie na oficjalnej liście osób rządzących Stanami Zjednoczonymi, bo człek ten był władcą- samozwańcem. Brytyjczyk Abraham Norton przybył do Stanów w 1849 roku z nadzieją szybkiego pomnożenia swego (i tak już niemałego) majątku. Niestety, biznesmenem Norton był lichym i cała kasa, którą posiadał, szybko ulotniła się. Wraz z kurczeniem się fortuny rósł jego ekscentryzm. I tak też w 1859 roku, klepiąc skrajną biedę, ogłosił się on oficjalnym władcą Stanów Zjednoczonych. Mimo że prasa uznała to początkowo za żart, to Norton I znalazł grupę oddanych fanów z San Francisco. Ci uszyli mu piękne szaty i publicznie zwracali się do niego tytułem "wasza wysokość".
Początkowo jego rządzenie polegało na bezustannym wysyłaniu rozkazów i edyktów. Kiedy jednak okazało się, ze jego rozporządzenia są ignorowane, Norton I skupił się na sprawach lokalnych. Zajął się m.in. inspekcją dróg i budynków oraz głoszeniem długich przemów do ludu. Jadał za darmo w najlepszych restauracjach i miał zagwarantowane miejsce w pierwszych rzędach teatrów w San Francisco. Norton I wyprzedził też swą epokę - głosił, że należy stworzyć Ligę Narodów stojącą na straży pokoju oraz że trzeba zbudować most pomiędzy Oakland i San Francisco. Oba plany samozwańczego władcy zostały wprowadzone w życie wiele lat później.
Norton I był, mimo swoich dziwactw,* lubianą i szanowaną głową państwa. Wielkim smutkiem dla obywateli jego ziem była śmierć władcy. Na pogrzebie stawiło się 30 000 osób (orszak wlókł się podobno przez 3 km!).
* Jednym z dziwnych rozporządzeń Nortona I było to dotyczące słowa „Frisco”, będącego skrótem od „San Francisco”. Władca wyjątkowo pogardzał tym wyrazem i zarządził, że każda osoba, z której ust on padnie, ukarana zostanie grzywną 25 dolarów. Norton planował też poślubić królową Wiktorię...

Ludwik II Bawarski
Władcę Bawarii (zwanego czasami "bajkowym królem") cenimy za to, że był pacyfistą, mecenasem sztuki i miłośnikiem pompatycznych brzmień Wagnera (które absolutnie nie kojarzą się nam z pacyfizmem, a raczej z germańskimi hymnami wojennymi). Ludwik II, podobnie jak inni tu opisani władcy, był wyjątkowym dziwakiem. Chcąc zamienić dzień z nocą, kazał namalować na suficie swej sypialni nieboskłon usiany gwiazdami, a w środku nocy wybierał się na wielogodzinne przejażdżki swą karocą. Król ten uważał się za wcielenie jednego z legendarnych rycerzy Okrągłego Stołu. Pod osłoną nocy potrafił przez siedem godzin jeździć swoim koniem w kółko tylko po to, aby zasymulować długą, heroiczną podróż z jednego miasta do drugiego. Czas takich wojaży obliczony był co do minuty. Zafascynowany literaturą i muzyka władca znalazł cel swojego życia– wznoszenie zamków nawiązujących wyglądem do średniowiecznych twierdz. W 1869 roku rozpoczyna się budowa słynnego Neuschwanstein– budowli, która zainspirowała twórców pałacu Disneya. W 1870 roku ruszają prace nad zamkiem Linderhof, a w 1878 w życie wchodzi projekt pałacu Herrenchiemsee. 
Stan kondycji psychicznej Ludwika ulegał systematycznemu pogorszeniu. Zdziwaczały król albo cieszył się niczym dziecko, albo popadał w niepohamowany gniew. W napadach furii kazał chłostać, a nawet ścinać służbę. Kiedy jego stan stabilizował się, przepraszał skrzywdzonych poddanych, próbując wynagrodzić im krzywdy. 
Władca oddawał się dziecięcym zabawom, posiłki jadał często i samotnie - odizolowany od świata wszystkie sprawy załatwiał droga listowną. W czasie przejażdżek po okolicy Ludwik rozmawiał z naturą, odpowiadając na głosy, których nikt inny nie był w stanie usłyszeć. 
Trwoniący na własne zachcianki publiczne fundusze król, stał się ciężarem dla rządu, który postanowił odsunąć go od władzy. Ludwik osadzony został w zamienionym na areszt zamku Berg. 
Pod koniec swych rządów władca odseparował się od świata i większość czasu spędzał w jednej ze swych licznych posiadłościach alpejskich. W czasie spaceru monarchy z lekarzem doszło do tragicznego i tajemniczego wydarzenia. Kiedy mężczyźni długo nie wracali, rozpoczęto poszukiwania. Najgorsze obawy okazały się prawdą. Z pobliskiego jeziora wyłowiono dwa ciała. Oględziny zwłok wykazały na ciele doktora ślady szamotaniny, których brakowało na ciele władcy. Okoliczności śmierci Bajkowego Króla i jego doktora do dziś pozostają niewyjaśnione…


Qin Shi Huang
Ten władca to przede wszystkim cesarz, któremu udało się zjednoczyć walczące przez blisko ćwierć milenium chińskie królestwa. To również pierwszy cesarz rozpoczynający dynastię Qin. Był to człowiek obsesyjnie bojący się śmierci. Miał ku temu powody - nie brakowało wrogów dybiących na jego życie. Sporą część swego żywota Qin Shi Huang spędził poszukując klucza do nieśmiertelności. Korzystał z pomocy wróżbitów, lekarzy i uduchowionych mędrców. 
Cesarz nigdy nie spał w tej samej lokacji dwa razy, a ujawnienie miejsca jego przebywania było uznawane za najgorsze z przestępstw. Władca przemieszczał się pomiędzy swoimi pałacami za pomocą specjalnych przejść podziemnych. Qin Shi Huang bał się, że jego wrogowie mogą przeszkadzać mu nawet po śmierci. Zlecił więc wykonanie wielkiego grobowca, na straży którego stanęło 8000 żołnierzy wykonanych z terakoty (tjja... Terakotowa Armia). W grobowcu umieszczono też miniaturowa makietę Imperium- dzięki temu cesarz z zaświatów mógł rządzić państwem.



Jerzy III Hanowerski
Mówiąc o obłąkanych głowach państw, trudno nie wspomnieć o Jerzym III- władcy Wielkiej Brytanii i Irlandii. Był to najdłużej panujący król na tych ziemiach, ale i jednocześnie człowiek o niespotykanej pamięci - podobno znał z imienia wszystkich swych najbliższych poddanych, niezależnie, od odźwiernych po farmerów. W ostatnich latach życia Jerzy III zaczął mieć problemy ze zdrowiem- wszystko wskazuje na to, że za jego pogarszający się stan psychiczny odpowiadała porfiria - choroba, która prawdopodobnie uaktywniła się w wyniku zatrucia się przez władcę arszenikiem. Arszenik stosowany był w XVIII wieku jako jeden ze składników pudrów stosowanych do upiększania peruk.
I tak też pewnego dnia Jerzy III wymyślił sobie, że odtąd każdą wypowiedź kończyć będzie słowem "paw". Podczas przemówienia do członków parlamentu rzekł: "Moi drodzy lordowie... i pawie." Raz też ubrał się w czarne szaty i poinformował wszystkich, że nosi żałobę po zmarłym królu Jerzym III. Król prowadził też czasem wielogodzinne rozmowy ze znajomymi aniołami. Raz też wdał się w pogawędkę z dębem, uścisnąwszy wcześniej, w powitalnym geście, jego gałąź. Jerzy był przekonany, że ma przed sobą samego króla Prus...
W roku 1819 Jerzy ostatecznie popada w szaleństwo. Przemawiał nieprzerwanie przez 58 godzin! Następnie zapadł w śpiączkę, a wkrótce po tym zmarł– pozbawiony zmysłów wzroku i słuchu, unieruchomiony w łóżku ze względu na to, że nogi również odmówiły mu posłuszeństwa.


Bolesław Śmiały
Polski król przez licznych historyków uznawany jest za jednego z najlepszych polityków z dynastii Piastów. Pomimo talentu strategicznego, Bolesław Śmiały okrył się sławą szalonego monarchy– a to za sprawą temperamentu, który popychał go do czynów gwałtownych i okrutnych. 
W czasie jednej z długotrwałych wypraw wojennych, małżonki rycerzy króla pozostawione same w posiadłościach swoich mężów- zdradzały ich z zarządcami majątków. Sami rycerze za to- nie zważając na rozkazy władcy, opuścili posterunki i natychmiast wrócili do kraju. Na wieść o tym Bolesław kazał zgładzić nieposłusznych poddanych, a niewierne żony pohańbił, zmuszając je do karmienia szczeniąt własną piersią. 
Nie wiadomo, czy to zbyt surowe kary, czy inne różnice światopoglądowe doprowadziły do słynnego konfliktu między monarchą i biskupem Stanisławem. Bolesław rozwścieczony klątwą, którą nałożył na niego duchowny, ukarał biskupa obcięciem członków– rąk i nóg. 
Konsekwencje tego czynu były tragiczne dla polskiego króla. Zbuntowani możnowładcy zmusili go do ucieczki na Węgry. Nie zmieniło to jednak nic w zachowaniu monarchy, który witając się z udzielającym mu schronienia władcą Węgier – nawet nie zsiadł z konia! 
Bolesław Śmiały zmarł w 1081 lub 1082 roku. Niektórzy twierdzą, że został otruty





Aleksander VI 
Nie był on co prawda monarchą, ale jako głowa kościoła katolickiego, stawał na równi, a często nawet wyżej niż niejeden władca świecki. Aleksander VI, a właściwie Rodrigo de Borgia y Borja został papieżem w roku 1492 i pełnił ten urząd aż do śmierci. 
Aleksander przeszedł to historii jako jeden z najgorszych papieży. Niektórzy historycy polemizują z tym poglądem, wskazując na dobre strony jego polityki. Niezależnie od jak ocenia się pontyfikat Aleksandra VI – jego życie jako najwyższego kapłana kościoła katolickiego pozostawiało wiele do życzenia. 
Borgia nadmiernie dbał o osobiste korzyści. Nieślubne dzieci z rozmaitych związków osadzał na wysokich stanowiskach kościelnych, zapewniając im dobrobyt i dostęp do władzy. Sam chętnie oddawał się niemoralnym rozrywkom. Podobno często uczestniczył w publicznych orgiach. Niektórzy twierdzą, że utrzymywał również kazirodcze stosunki z własną córką! 
Najsłynniejszym wybrykiem Aleksandra VI była uczta znana jako 'Bankiet Kasztanów', lub 'Balet Kasztanów'. Brało w niej udział około 50 prostytutek i kurtyzan, które nagie zabawiały tańcem służbę oraz innych obecnych. Następnie z rozkazu papieża na podłodze ustawiono płonące świece, a pośród nich rozrzucono kasztany, które nagie kobiety musiały zbierać – czołgając się między świecznikami. 
Borgia został po śmierci uznany za opętanego przez diabła. Świadczyć o tym miały zmiany, jakie zaszły na jego ciele tuż po śmierci. Podobno jego twarz przybrała dziwny kolor i cała pokryła się sinymi i czarnymi plamami. Nos, usta i język opuchły do tego stopnia, że oblicze Aleksandra VI napełniało wszystkich obecnych na jego pogrzebie obrzydzeniem i przerażeniem. Za mała trumna nie mogła pomieścić papieża, którego ostatecznie zawinięto w stary dywan i na siłę wciśnięto do skrzyni.

Kaligula
Początki panowania nowego cesarza były dla rzymskiego ludu spełnieniem odwiecznych pragnień o dobrym i cnotliwym władcy. Kaligula zniósł przestępstwo o obrazę majestatu, wydał rozkaz wypłacenia wojskowym jednorazowego żołdu oraz ułaskawił wszystkich oskarżonych o zbrodnie polityczne. To mógł być początek nowego - sprawiedliwego Rzymu. 
Okazało się jednak, że były to zaledwie dobre złego początki. Cesarz nieoczekiwanie podupadł na zdrowiu. Przerażeni poddani błagali bogów o oszczędzenie ukochanego władcy, ofiarowując się oddać za niego swoje własne życie. Prośby zostały wysłuchane - Kaligula wrócił do zdrowia. 
Niestety choroba zmieniła go nie do poznania. Jednym z pierwszych rozkazów jakie wydał, był nakaz pozbawienia życia wszystkich, którzy oferowali się ponieść śmierć w jego intencji. Cesarz twierdził, że przyrzeczenie musi zostać spełnione – złamanie obietnicy byłoby obrazą dla bogów. 
Byłoby również obrazą dla niego, ponieważ kolejnym rozporządzeniem władcy było uznanie siebie samego za jednego z bogów. Kaligula wymagał od poddanych kultu równego temu, który lud oddawał Jowiszowi. Podobno cesarz chętnie wcielał się w postacie rozmaitych bóstw – nawet kobiecych, stąd często przyodziewał się w kobiece szaty i damskie peruki. 
Nie był to jednak koniec osobliwości. Władca ograniczył swój czas jedynie do oddawania się licznym przyjemnościom, pomijając całkowicie wypełnianie nałożonych na niego obowiązków. Kiedy senat zaprotestował przeciwko trwonieniu publicznych funduszy na zachcianki cesarza, Kaligula pragnąc ośmieszyć doradców, uczynił swojego ukochanego konia Incitatusa senatorem.
Zamiast prowadzić kampanie zbrojne przeciw armiom wroga, Kaligula staczał pojedynki z wyimaginowanym przeciwnikiem. Ponoć kazał żołnierzom stanąć do walki z Neptunem, rozkazując wojskowym ciskać w fale ogromnymi kamieniami i ciąć wodę orężem. 
Oficerowie gwardii nie mogąc znieść chaosu, który zapanował w Rzymie, postanowili dokonać zamachu na życie władcy. Kaligula zginął 24 stycznia 41 r. z ręki Kasjusza Cherea i Korneliusza Sabinusa.


źródła: joemonster.orgniewiarygodne.pl

wtorek, 7 stycznia 2014

Coś na dobranoc :3

Opowiem wam historię pewnego "nawiedzonego", francuskiego miasteczka ;)

"Był rok 1951 kiedy w położonej na południu Francji wiosce pojawiły się demony. Przerażeni wieśniacy nie wiedzieli co się dzieje. Zbiorowe halucynacje i ataki szału zawładnęły większością mieszkańców Pont-Saint-Esprit. Dopiero po latach okazało się, że prawdziwa siła nieczysta ukryła się w chlebie i to dzięki niemu opętała bogobojnych obywateli wsi.
Dosłownie w ciągu jednej chwili wieś odwiedzona została przez przerażające ogniste demony i tajemnicze siły, które zmuszały ludzi do niebezpiecznych, autodestrukcyjnych zachowań.
Ci, którzy pamiętają dramatyczne wydarzenia z 16 kwietnia 1951 roku przywołują przykłady mrożących krew w żyłach „nawiedzeń”. Na przykład pewien mężczyzna usiłował utopić się wrzeszcząc, że jego ciało jest pożerane przez masę wijących się węży. Inni wykazywali jeszcze bardziej samobójcze odruchy. Odnotowano przypadek człowieka, który wrzeszcząc „Jam jest samolotem!” wyskoczył z drugiego piętra budynku i gruchnął o ziemię z takim impetem, że złamał sobie obie nogi. Niewzruszony tym faktem, wstał i przebiegł jeszcze ok. 50 metrów zanim sfatygowane kończyny odmówiły mu posłuszeństwa.
Atak „demonów” nie oszczędził też dzieci. I tak na przykład, pewien jedenastolatek zapałał nienawiścią do własnej babci, rzucił się na nią celem uduszenia starowinki.
Bywały też nieco bardziej absurdalne halucynacje. Udokumentowano przypadek mężczyzny, który z przerażeniem odkrył, że oto jego serce wydostało się z klatki piersiowej, przedostało się do stopy i uciekło nogawką. Zatrwożony tym widokiem, biedak czym prędzej udał się do lekarza i błagał go aby ten pomógł mu wstawić organ z powrotem na swoje miejsce.
Mieszkańcy, którzy halucynacji nie doświadczyli czym prędzej zorganizowali się i ruszyli na ratunek swym obłąkanym sąsiadom. Setki osób musiały zostać, dla własnego dobra, przywiązanych do szpitalnych łóżek. Świadkowie mówią o wijących się ofiarach, które wrzeszczały, że z ich ciał wyrastają kwiatki, podczas gdy inni zaręczali, że ich głowy zamieniły się w topniejący ołów.
Najtrudniejszych do opanowania pacjentów trzeba było umieścić w izolatkach. Nie wszystkich udało się uratować. Wiele osób zostało stratowanych, ciężko rannych w wyniku niekontrolowanych zachowań lub ataków innych oszalałych mieszkańców. W rezultacie z życiem pożegnało się siedem osób.
Kiedy sytuację opanowano, wszczęto poszukiwania winnego tego zabawnego, aczkolwiek tragicznego w skutkach, zamieszania. Trop prowadził do miejscowej piekarni. Początkowo wskazywano na odmianę sporyszu, którą piekarz nieopatrznie wykorzystał do swoich wypieków, a która zawierała silnie psychoaktywną substancję. Późniejsze dochodzenia sugerowały, że jedzenie mogło być zatrute organiczną rtęcią.
Dopiero pewien dziennikarz- H. P. Albarelli Jr, który na własną rękę przyjrzał się sprawie znalazł nieco inne, bardziej sensacyjne, wytłumaczenie zjawisk, które wstrząsnęły francuską wsią. Wszystko wskazywało na to, że w „zatrucie” chleba wmieszani byli przedstawiciele CIA i tajnego oddziału Amerykańskiej Armii, a substancja odpowiedzialna za traumatyczne doświadczenia mieszkańców to nic innego jak LSD.
Reporter zainteresował się tajemniczym samobójstwem Franka Olsona– biochemika, który dwa lata po wydarzeniach w Pont-Saint-Esprit zabił się wyskakując z 13 piętra budynku. Zagłębiając się w tę sprawę, Albarelli Jr dotarł do dokumentów CIA dotyczących tej sprawy. 
W ten sposób przypadkiem trafił na zapis rozmowy pomiędzy agentem CIA a przedstawicielem firmy farmaceutycznej Sandoz, należącej do koncernu Novartis (to tam Albert Hoffman stworzył LSD). W dokumencie poruszono sprawę francuskiej wsi– czynnikiem odpowiedzialnym za przedziwne zachowania mieszkańców było LSD.
Niezależnie od tego czy rewelacje przedstawione przez dziennikarza były prawdziwe to faktem jest, że w tych czasach CIA testowało LSD w ramach swojego projektu MK-Ultra. Miało on na celu stworzenie idealnego sposobu na manipulację ludźmi przez zastosowanie środków chemicznych. Jednym z głównych rekwizytów, którymi interesowały się służby wywiadowcze było właśnie LSD.
Kwas testowany był w różny sposób i w różnych okolicznościach. Niemałą rolę odegrały tu prostytutki i burdelmamy z Marin, Nowego Jorku i San Francisco. Agenci CIA montowali w pokojach fenickie lustra i nakazywali kobietom pracującym w domach publicznych przemycać w podawanym klientom alkoholu spore dawki LSD. Ten niecodzienny „teatr” miał na celu obserwowanie m.in. seksualnych zachowań osób naćpanych. Niestety, taśmy z tymi nagraniami zdecydowali się zachować dla siebie...
Oprócz LSD CIA interesowało się wykorzystaniem takich środków jak alkohol, heroina, psylocybina, meskalina czy marihuana."

Dobranoc :)

sobota, 28 grudnia 2013

Marki, które zbiły majątek dzięki nazistom

Zastanawialiście się kiedyś, jak bardzo niektórzy potrafią się zeszmacić, aby tylko sprzedać swój produkt? Pomimo ciepłych reklam sugerujących dobre intencje, chęć naprawiania świata i troskę o wszystkich klientów, niejedna znana korporacja nie miała skrupułów, by wejść we współpracę z III Rzeszą. Jak widać wszystko jest przecież kwestią ceny.

Ford
Dzisiaj po naszych ulicach jeździ sporo Fordów. W czasie okupacji było tu ich równie dużo. Jedna trzecia wojskowych ciężarówek wyprodukowana była w fabryce Henry'ego Forda, bardzo często przez pracujących w nieludzkich warunkach więźniów. Sam właściciel firmy był zaciekłym antysemitą, który oprócz publicznego obwiniania Żydów za całe zło świata, był również właścicielem własnej antyżydowskiej gazetki. Za swe zasługi dla III Rzeszy został w 1938 roku odznaczony Orderem Orła Niemieckiego.





Kodak
Podobnie jak Ford, tak i Kodak chętnie korzystał z darmowej siły roboczej w postaci więźniów z obozów koncentracyjnych. Wiele oddziałów tej firmy w mniejszym lub większym stopniu współpracowało z nazistami. Wilhem Keppler, który był osobistym doradcą ekonomicznym Hitlera, często nazywany był „Człowiekiem Kodaka”, ze względu na swoje silne powiązania z korporacją. Gdy Führer doszedł do władzy, Keppler spowodował, że z fabryk tej firmy momentalnie zwolniono wszystkich Żydów. Żeby tego było mało, producent sprzętu fotograficznego zwiększył swoje profity uzupełniając swą ofertę o produkowane dla niemieckiej armii detonatory.




Hugo Boss
Wiele rzeczy można nazistom zarzucić, ale na pewno nie to, że ubierali się bez gustu. Trudno się dziwić- za elegancję hitlerowskich mundurów odpowiedzialny był sam Hugo Boss, który dwa lata przed dojściem Hitlera do władzy wstąpił do partii. Złapał tam całkiem zacny kontrakt na produkcję ciuchów dla dzieciaków z Hitlerjugend, żołnierzy SS. Oczywiście, Boss również cieszył się z tego, że dzięki niewolniczej darmowej pracy Polaków i Francuzów, udaje mu się zgromadzić więcej geldu.
Po wojnie Hugo oskarżony został o wspieranie nazizmu i zabrano mu prawo do głosowania, a w 1999 roku będący przy życiu świadkowie Holokaustu podali firmę do sądu pod zarzutem niewolniczego wykorzystywania jeńców wojennych.


Bayer
Producent często przez nas stosowanego niezawodnego lekarstwa na ból głowy też mocno nabroił podczas II wojny Światowej. Firma ta zasłynęła ze stworzenia przynajmniej dwóch zacnych wynalazków- heroiny (która była czołowym produktem Bayeru do czasu wybuchu I Wojny Światowej) i aspiryny. Wybuch kolejnej wojny również stał się świetną okazją do zrobienia kilku owocnych interesów. Bayer był jedną z firm odpowiedzialną za produkcję Cyklonu B(ziemia okrzemkowa nasycona cyjanowodorem, której używano w komorach gazowych). Żeby tego było mało, firma chętnie współpracowała z nazistowskimi lekarzami, słynącymi z okrutnych eksperymentów na więźniach z obozów zagłady. Korporacja finansowała i na bieżąco nadzorowała „pracę” doktora Josefa Mengele- słynnego „Anioła Śmierci” z Auschwitz  (nie mogę się powstrzymać od zarzuceniem linku ^^ http://www.youtube.com/watch?v=G0AGUywHntw).
No ale grunt, że ból głowy i grypa nie są nam straszne... :/


Siemens
O niechlubnej historii tej firmy wiele osób sobie przypomniało po tym, jak wybuchł skandal w związku z zapowiedzeniem przez Siemensa premiery nowej linii produktów (w skład których miały wchodzić kuchenki gazowe) o nazwie Zyklon... (yyy... kiepski pomysł).
Podobno korporacja wyłożyła sporo pieniędzy na pomoc w rozwoju partii nazistowskiej. W zamian, po dojściu do władzy, Hitler odwdzięczył się kilkoma zacnymi kontraktami, z których Siemens chętnie skorzystał. Firma postawiła kilka fabryk na terenie obozów koncentracyjnych, gdzie z pomocą więźniów produkowała elektryczne wyposażenie dla niemieckiej armii. Rozwiązania proponowane przez Siemensa okazały się też pomocne przy budowie komór gazowych.
W 1945 roku szef firmy- Herman von Siemens oskarżony został o zbrodnie wojenne. Oskarżenie wkrótce jednak zostało oddalone, a fabryki ponownie ruszyły pełną parą, wspomagając zwycięzców w odbudowie Niemiec i tworzeniu bastionu oporu przeciw Związkowi Radzieckiemu.


Fanta
W przypadku tego produktu trudno mówić o ewidentnym popieraniu władzy III Rzeszy, aczkolwiek geneza powstania Fanty związana jest z nazistowskim embargiem na import amerykańskich produktów. Nie mogąc sprowadzać z USA zagęszczonego syropu Coca-Coli, Max Keith- ówczesny dyrektor niemieckiego oddziału firmy, postanowił wykorzystać produkty łatwo dostępne na rodzimym rynku. Pomocna okazała się serwatka i pomarańczowy przecier. Podczas burzy mózgów, mającej na celu nadanie nazwy nowemu produktowi, Keith namawiał swoich pracowników do wytężenia umysłów, mówiąc „Fantasie!”. Fanta to oczywiście skrót od tego słowa.
Mimo zupełnego odcięcia się niemieckiego oddziału Coca-Coli od amerykańskiego szefostwa, dyrektor niemieckiego zakładu odmówił wstąpienia do partii nazistowskiej. Po wojnie przekazał głównej siedzibie firmy zarówno procent ze sprzedaży napoju, jak i jego dokładną recepturę.


Nestle
No cóż... Oczywiście nie muszę przedstawiać firmy... W 2000 roku koncern Nestle zdecydował się uspokoić nieco organizacje zrzeszające ofiary Holokaustu, wypłacając na ich rzecz przeszło 14 milionów dolarów! Producent słodkości stanął w obliczu całkiem poważnych zarzutów dotyczących wyzysku więźniów podczas II Wojny Światowej, a także finansowania partii nazistowskiej w Szwajcarii. Dzięki temu firma w późniejszym okresie wygrała kontrakt na monopol w zaopatrywaniu niemieckich żołnierzy w czekoladę...






Volkswagen
W 1934 roku Ferdinand Porsche, niemiecki inżynier i właściciel firmy Porsche, spotkał się z Adolfem Hitlerem, aby omówić sprawę stworzenia „auta dla ludu - niewielkiego, ekonomicznego samochodu dla obywateli III Rzeszy. Podobno Führer miał rzec: „Zbuduj pojazd o opływowym kształcie, przypominającym żuka (ang. beetle)”. Samochodami tymi jeździli początkowo nazistowscy dygnitarze, ale wkrótce sympatyczne autko stało się popularne także wśród zamożnych mieszkańców Niemiec. Oczywiście i w tej firmie (podobnie jak i w BMW zresztą) harowali więźniowie wojenni- podobno Ferdinand Porsche miał ciągły kontakt z samym Heinrichem Himmlerem, który ułatwiał mu dostawy kolejnych sił roboczych z Auschwitz. Firma Porsche projektowała też ciężkie maszyny wojenne (m.in. niszczyciel czołgów Ferdinand), a także miała swój udział w produkcji rakiet V-1.



BMW
Ford, Volkswagen, BMW... Kurcze, nudziło im się? W odróżnieniu od pozostałych dwóch firm, BMW ("Bawarskie Zakłady Silnikowe") produkowały silniki do samolotów- stąd też w logo widnieją śmigła. 
Najpierw BMW musiało skoncentrować się na opracowaniu i produkcji silników lotniczych chłodzonych powietrzem. Prace te powierzono BMW Flugmotorenbau GmbH. Oprócz silników lotniczych BMW produkowało ciężkie motocykle z doczepianym „koszem” tzw. „Wehrmachtsgespanne”. Na początku 1942 roku rząd wymusił całkowite przeniesienie produkcji motocykli do Eisenach, tak aby główna fabryka w Monachium mogła zająć się wyłącznie silnikami.
Od połowy 1941 roku zatrudniano obcokrajowców, aby zaspokoić braki siły roboczej i podtrzymać produkcję. Do 1944 roku pracowali wszędzie, ogólnie stanowiąc 40 do 50% załogi BMW, która w tym czasie wynosiła 50 000 osób. Posiadali status albo więźnia albo pracownika przymusowego. Dla przykładu do wykonywania silników lotniczych wykorzystywano prawie wyłącznie robotników przymusowych, którzy byli zakwaterowani w Obozie Zewnętrznym Allach (znane także jako "Osiedle Ludwigsfeld") Obozu Koncentracyjnego Dachau.
Pod koniec wojny zakłady BMW AG zostały skonfiskowane przez wojska alianckie. Oczywiście zaprzestano produkcji uzbrojenia.


źródła: https://joemonster.org www.samochody.mojeauto.pl

niedziela, 15 grudnia 2013

Narkomani i sataniści- autorzy Naszych lektur!

Kilka postów wcześniej zrobiłam ranking książek, które negatywnie wpłynęły na historię ludzkości. Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić dziesięciu autorów, których każdy z nas miał "wątpliwą przyjemność" poznać na lekcjach języka polskiego. Wielu z tych wielkich twórców nie jest doceniana przez współczesnych nastolatków, a szkoda. Wiele z dzieł ich autorstwa wpłynęły na moje życie i pomogły mi ukształtować mój światopogląd. Pomimo tego, że opinie na ich temat (wśród młodych czytelników) nie są przychylne, to mam nadzieję, że dzięki temu, co z ich życiorysów zdradzę w tym poście, zainteresuję Was i zdecydujecie się sięgnąć do ich twórczości. 
Z różnych przyczyn, ale najczęściej z powodu małostkowości, uznawano, iż niektóre fragmenty życiorysu "wielkich poetów" i pisarzy lepiej będzie przemilczeć. Czasem jednak, warto zajrzeć w "paszczę szaleństwa" i dowiedzieć się kim byli ci, którzy kształtowali swoimi dziełami naszą świadomość. Dlatego przedstawiam ranking co ciekawszych pisarzy (wykolejeńców, oszołomów, narkomanów, samobójców i sekciarzy):

10. Stanisław Przybyszewski
Ten "genialny Polak", jak określał go Strinberg, jeszcze za życia okrzyknięty został legendą. Nie tylko z powodu swojej twórczości- uważano go za prekursora współczesnego satanizmu intelektualnego i często określano pojęciem kapłana "synagogi szatana". 
Pisał: "Na początku była chuć. Nic prócz niej, a wszystko w niej. To nieskończoność Anaksymandra , co wszystko z siebie wyłoniła, święty ogień Heraklita, który pochłania niknące światy i nowe byty z nich wyprowadza, Duch Boży, co się unosił nad wodami, gdy jeszcze nic nie było prócz Mnie."

http://stachu-przybyszewski.pl/






9. Adam Mickiewicz
Obecność naszego wieszcza narodowego na tej liście pewnie wielu uzna za mocno kontrowersyjną. Czy jednak przyjaźń z Andrzejem Towiańskim nie budzi podejrzeń? Mickiewicz był przecież żarliwym członkiem Koła Sprawy Bożej- sekty, która odrzucała instytucję kościoła domagając się "duchowości i wnętrza", zamiast formalnej struktury. Towiański roztaczał również wizję unii Polski z Rosją, co wielu mu współczesnych odbierało jako oczywiste szpiegostwo. 
Nie tylko dziwaczne polityczne poglądy i sekciarstwo sprawia, iż Mickiewicz jest postacią, która budzi mieszane uczucia. Jeśli mam być szczera, to po obejrzeniu spektaklu "Dziady", który miałam przyjemność oglądać zaledwie trzy dni temu z Teatrze Śląskim, cały czas się zastanawiam czemu Mickiewicz jest tak nisko w tym rankingu. Przez długi czas nie mogłam dojść do tego, o co właściwie mogło mu chodzić, kiedy to pisał. I wiecie co? Chyba wolę się nad tym nie zastanawiać! A tak na marginesie, jeśli ktoś wymyśli wehikuł czasu, to zamiast najpierw sprawdzać, czemu naprawdę wyginęły dinozaury, powinien odwiedzić Pana Adasia i zapytać czy wszystko z nim okey, i czy nie potrzebuje pomocy specjalisty. Odpowiedź chyba jest dosyć prosta, bo szaleństwo jest domeną geniuszy. A propos szaleństwa, warto wspomnieć dla przykładu jego balladę, pod wielce znaczącym tytułem "To lubię"(moja ulubiona, zaraz po balladzie "Lilije"), w której pisał: 




"(...)Czasami płomyk okaże się blady, 
Czasem grom trzaska po gromie, 
Same się z mogił ruszają pokłady 
I larwy stają widomie. 

Raz trup po drodze bez głowy się toczy, 
To znowu głowa bez ciała; 
Roztwiera gębę i wytrzyszcza oczy, 
W gębie i w oczach żar pała (...)"


8. Philip K. Dick
Absolutny guru science-fiction, który miał znaczący wpływ na rozwój tego gatunku literackiego. Przy okazji alkoholik i narkoman, który tłumaczył swoje uzależnienie tym, iż jako dziecko musiał brać dużo lekarstw, które silnie go uzależniły. 
Stwierdzono u niego schizofrenię, w wyniku której uważał m. in., że Stanisław Lem jest tajnym projektem agentury KGB. Katował się tiopenalem i innymi środkami usypiającymi, nałogowo łykał LSD. Wszystkie te środki wywoływały często sny narkotyczne, które Dick przelewał później na papier w swych powieściach.







7. Stanisław Ignacy Witkiewicz
Kokaina, eter, eukodal, weronal, barbital, czy peyotl- to tylko niektóre ze specyfików, które aplikował sobie Witkacy. Witkiewicz jest postacią równie fascynującą, co enigmatyczną-można nawet pokusić się o stwierdzenie, iż prawdopodobnie, wcale nie popełnił samobójstwa. Pojawiają się ostatnio głosy, iż wszystko, co dotyczy jego śmierci było  tylko i wyłącznie jednym wielkim żartem. W grobie, w którym rzekomo pochowano Witkacego, odnaleziono zwłoki młodej ukraińskiej dziewczyny, a jedyny świadek jego domniemanego samobójstwa, Czesława Okonińska, sama nie pamięta co tak naprawdę widziała. Być może dlatego, iż sama owego feralnego dnia była pod wpływem silnych narkotyków. 
W kontekście wszystkich "słabostek" tego bez wątpienia genialnego twórcy, błahostką wydaje się fakt, iż niektórzy podejrzewali go o homoseksualny związek z Bronisławem Malinowskim.







6. Mark Twain
Ten przeuroczy humorysta i twórca sympatycznych postaci Tomka Sawyera i Huckleberry Finna był przez większość swojego życia członkiem Loży Masońskiej, osiągając w niej nawet stopień mistrza. Głęboko krytykował wszelkie formy organizacji życia religijnego, a także niektóre elementy chrześcijaństwa. 
Byli tacy, którzy uznali go za rasistę, gdyż większość Afroamerykanów w jego książkach to niewolnicy i głupcy. Cóż, rasistą Twain z pewnością nie był- zostawił za to wiele pism teoretycznych, które stały się późniejszą inspiracja dla marksistów. Należał do żarliwych krytyków amerykańskiej klasy rządzącej i nawoływał do rewolucji anty-imperialistycznej.











5. Ernest Miller Hemingway
Ten amerykański prozaik, laureat nagrody Nobla był prawdziwym twardzielem. Brał udział w I wojnie światowej, wojnie domowej w Hiszpanii. Wierzył, że "człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać". Dlatego, kiedy popełnił samobójstwo strzelając sobie w usta z dubeltówki zaskoczył wielu. Trzeba dodać, iż wpisał się tym samym w rodzinną tradycję Hemingwayów- gdyż zarówno jego ojciec jak i dwójka rodzeństwa popełniła samobójstwo. Autor powieści "Komu bije dzwon" był nałogowym alkoholikiem.
Podobno, wszystkie swoje książki pisał na stojąco i chyba dlatego krew mu odpływała z mózgu. Nie chcę Go krytykować (noblista i w ogóle), jednak nie przepuszczę okazji, żeby skomentować fragment książki, pt. "Stary człowiek i morze". Według mnie całe umoralnienie czytelników można było zawrzeć w nieco inny sposób, bez zbędnych aluzji i "nieco" dziwnych fragmentów, np. "Pół-rybo. Rybo, którą byłaś".  Ciężko mi zrozumieć, to w jaki sposób owa książka została napisana i co autor chciał przekazać, oprócz morału, który można dostrzec po przeczytaniu 1/10 książki. Jednak mając świadomość, że została najprawdopodobniej napisana pod wpływem alkoholu, czytelnik powinien nieco inaczej na nią spojrzeć. 
*Sugeruję wcześniej zaprzyjaźnić się z jakimś wysokoprocentowym trunkiem :D.


4. Arthur Rimbaud

Choć z powodu skrajnego alkoholizmu przestał pisać już w 21 roku życia, to i tak zdążył swoim dekadenckim pisarstwem sporo namieszać. Prowokował zresztą nie tylko bluźnierczym w stosunku do chrześcijaństwa pisaniem i miłością do filozofii pogańskiej. 
Celowo szokował swoim niechlujnym wyglądem i ostentacyjnym homoseksualizmem.






3. Aldous Huxley

Jego "Nowy wspaniały świat" opisywany jest jako powieść będąca przykładem walki wolności z porządkiem i apoteozą indywidualizmu przeciwstawionego kulturze masowej. Wpisuje się dzieło Huxleya w kanon powieści takich jak "Rok 1984" Orwella zauważając łączącą oba utwory krytykę totalitaryzmu. Wszystko to prawda, ale... Z reguły nie wspomina się o tym, dlaczego autor "Nowego wspaniałego świata" stał się swoistym guru dla wyznawców New Age
Huxley był wyznawcą indyjskiej Wedanty, przyjacielem i uczniem Jiddu Krishnamurtiego. Był także uzależniony od psychodelicznych narkotyków. Gorąco propagował wśród swoich przyjaciół środki psychotropowe, zwłaszcza meskalinę i LSD. Znał i przyjaźnił się także z okultystą i twórcą współczesnego satanizmu Alexandrem Crowleyem, którego poznał przez swojego psychiatrę. Swoje "przygody" z narkotykami opisał w dziele "The Doors of Perception" (Tak, tak- to stąd Jim Morrison wziął nazwę dla swojego bandu).



2. Markiz de Sade
Ten autor wciąż czeka na swój debiut w kanonie lektur szkolnych, ale... kto wie? Może ktoś w końcu doceni tę kontrowersyjną postać? Donatien Alphonse François de Sade jest w końcu pisarzem, który ponad połowę swojego życia spędził w więzieniu lub na wygnaniu. Dwa razy uniknął także kary śmierci. 
Oskarżany był o sodomię, pedofilię, trucicielstwo, pobicia prostytutek, bluźnierstwa. Jednym z najsłynniejszych "aktów" w jego biografii jest 120-dniowa sadystyczna orgia, którą de Sade opisał później w książce, pt. "120 dni Sodomy, czyli szkoła libertynizmu".








1. Lewis Carroll
Autor "Alicji w Krainie Czarów" był postacią niezwykle wszechstronną- wykładał matematykę, logikę i kryptografię. Uwielbiał także fotografować (uważany jest za najlepszego XIX-wiecznego portrecistę dzieci i jednego z prekursorów fotografii artystycznej). Fotografował głównie małe dziewczynki między 5 a 16 rokiem życia, jednak tracił nimi zainteresowanie, gdy dojrzewały (z wyjątkiem kilku przypadków). Bardzo często organizował przyjęcia dla nieletnich dziewcząt, na które nikogo innego nie zapraszał (często było tam nawet 100 małych dziewczynek).
Choć wzbudzał niesmak, nie został oskarżony o jakiekolwiek molestowanie. Z drugiej strony, kiedy znaleziono jego rysunki i zdjęcia, na których widniały nagie i półnagie małoletnie dziewczęta, to skomentowano to... specyficzną wrażliwością. 
Po latach doszukiwano się przesłanek na poparcie hipotezy, jakoby Carrol miałby być Kubą Rozpruwaczem (o którym, z całą pewnością, niebawem przeczytacie), ale nie znaleziono żadnych pewnych dowodów.


źródło: http://niewiarygodne.pl

czwartek, 5 grudnia 2013

Córki Szatana

Ubóstwiane przez mężczyzn, znienawidzone przez same siebie. Na temat ich powierzchowności, wnętrza i skomplikowanej natury powstały tysiące wierszy i niezliczone aforyzmy. Kobieta, bo o niej mowa, od zarania wieków uchodzi za nierozwikłany abstrakt. Psychologowie i antropolodzy, którzy za pomocą instrumentów analitycznych próbowali niezliczoną ilość razy zdiagnozować kobiecą naturę, niejednokrotnie ponosili fiasko. Niewiasty, zwłaszcza męskiej części populacji, kojarzą się z pięknem, niezmierzonym urokiem i słodyczą, ale wyobrażenia te, w konfrontacji z prawdziwym, zakamuflowanym zwykle obliczem białogłowych, legają nierzadko w gruzach. Pół biedy, jeśli złożona osobowość i trudny do poskromienia temperament rzucą się cieniem jedynie na relacje damsko-męskie. Gorzej, kiedy delikatna i niewinna niewiasta do reszty zmyli swoim nieskalanym i dobrotliwym spojrzeniem także w innych obrębach życia. Historia zna mnóstwo przykładów, kiedy przedstawicielki płci słabszej okazywały się kimś zupełnie innym, niż mogłoby podpowiadać przeświadczenie. W dziejach ludzkości nie brakowało kobiet, które przywdziewały diabelskie szaty i rozpętywały podłą, i okrutną działalność, o którą zwykle posądzani są mężczyźni. 
"Dzieje kobiety to dzieje najgorszej tyranii, jaką znał świat, tyranii słabego nad silnym. To jedyna tyrania, która się nie kończy." Te słowa Oscara Wilde'a zyskują na jaskrawości w kontekście naszego dzisiejszego zestawienia, 
Oto najgorsze kobiety w historii. Zło w najczystszej postaci. Prezentujemy przedstawicielki płci pięknej (w sumie, to chyba piekielnej), które pertraktowały z diabłem:

10. Elżbieta Batory (1560-1614)
Hrabina Elżbieta Batory jest uznawana za najokrutniejszą seryjną morderczynię w węgiersko-słowackiej historii. Przez lata krążyły plotki o zaginionych wiejskich dziewczętach, którym wcześniej oferowano dobrze płatną pracę na zamku, a których już nikt nigdy więcej nie widział. Jedna z takich plotek dotarła do uszu króla Węgier, Mateusza II, który wysłał swoich ludzi w celu jej zbadania. W zamku Csejthe mężczyźni znaleźli kobiety martwe, ranne, umierające i trzymane w zamknięciu. Okrucieństwa, jakich dopuszczała się Elżbieta Batory były ciężkie do opisania: wielokrotne i długotrwałe bicie, nakłuwanie, przypalanie, miażdżenie rąk, często także twarzy i genitaliów oraz morzenie ofiar głodem. Całkowita liczba ofiar nie jest znana, ale przez 25 lat swego panowania Batory mogła zgładzić nawet kilkuset swoich poddanych. Ze względu na swój status społeczny Elżbieta Batory nigdy nie stanęła przed sądem, ale do końca swoich dni żyła w areszcie domowym. Plotka, że hrabina kąpała się w krwi swoich poddanych jest tylko opowieścią ludową i jedną z niewielu rzeczy, której władczyni się nie dopuściła.






9. Beverly Allitt (1968-...)
"Anioł Śmierci", Beverly Gail Allit to jedna z najbardziej znanych seryjnych morderczyń w Wielkiej Brytanii. Pracowała jako pielęgniarka na oddziale dziecięcym i jest odpowiedzialna za zamordowanie czwórki dzieci i wyrządzenie poważnych szkód piątce innych, które znajdowały się pod jej opieką. Kiedy tylko miała możliwość wstrzykiwała dzieciom insulinę lub potas, co skutkowało zatrzymaniem akcji serca. Została uznana winną spowodowania śmierci lub ciężkich obrażeń u dziewiątki małych pacjentów. W sumie Allit zaatakowała trzynaścioro dzieci podczas swojego 58-dniowego okresu pracy, aż została złapana na gorącym uczynku. Nigdy nie wyjawiła motywów swoich zbrodni. Psycholodzy i psychiatrzy mówili najczęściej o syndromie Munchausena, zaburzeniu, które wyzwala u chorego chęć i potrzebę krzywdzenia innych, by zwrócić na siebie uwagę.










8. Myra Hindley (1942-2002)
Myra Hindley i Ian Brady byli odpowiedzialni za szereg zabójstw na terenie miasta Manchester w połowie lat 60. Ta dwójka potworów porwała, wykorzystała seksualnie, torturowała i w końcu zamordowała trójkę dzieci poniżej 12 roku życia, jedno w wieku lat 16 i jedno w wieku 17 lat. Kluczowy dowód w ich sprawie został odnaleziony w skrytce na bagaż na dworcu w Manchesterze. Była to kaseta, na której nagrano krzyki jednej z ofiar podczas tortur i gwałtu. Myra Hindley zawsze była zarozumiała i arogancka, co stało się jej nieodłącznym wizerunkiem. Jedna z policyjnych sekretarek, Sandra Wilkinson, stwierdziła, że z pewnością nigdy nie zapomni widoku Hindley i jej matki Nellie w sądzie objadających się słodyczami. Podczas, gdy matka była widocznie  zmartwiona, Hindley wydawała się być nieporuszona całą tą sytuacją.










7. Mary Ann Cotton (1832-1873)
Angielka Mary Ann Cotton to kolejna seryjna morderczyni. Wyszła za mąż w wieku 20 lat za Williama Mowbraya, po czym nowożeńcy osiedlili się w Plymouth w hrabstwie Devon, by założyć tam rodzinę. Para doczekała się piątki dzieci, z czego czwórka zmarła z powodu "tyfusu brzusznego i bólu brzucha". Tragiczny los nie opuszczał ich nawet, gdy zmienili miejsce zamieszkania, urodziła im się jeszcze trójka dzieci i wszystkie zmarły. Wkrótce dołączył do nich biedny William, umierając na "problemy z jelitem" w styczniu 1865 roku. Brytyjskie towarzystwo ubezpieczeniowe wypłaciło wdowie 35 funtów. Jej drugi mąż, George, również zmarł na tzw. ''problemy jelitowe" tak, jak dwójka jej kolejnych dzieci. Na trop Mary Ann wpadła dopiero jedna z lokalnych gazet, która odkryła, że morderczyni porusza się po północnej Anglii, straciła już trzech mężów, kochanka, przyjaciela, matkę i 12 dzieci. Wszyscy zmarli w wyniku "problemów gastrycznych". Mary Ann Cotton została powieszona 24 marca 1873 roku, za wielokrotne morderstwa przy użyciu arszeniku.









6. Belle Gunness (1859-1931)
Belle Gunness była jedną z najbardziej zdegenerowanych seryjnych zabójczyń. Tej mierzącej 183 cm i ważącej przeszło 90 kg kobiecie udowodniono zabicie większości swoich konkubentów i jej dwóch córek Myrtle i Lucy. Najprawdopodobniej zabiła też obu swoich mężów, a także ich wspólne dzieci.  Motyw był jasny i prosty: polisy na życie oraz kosztowności zabrane kochankom. Ilość ofiar pani Gunness na przestrzeni kilku dekad szacuje się na około 20. 










5. Katherine Knight (1956-...)
Katherine Knight to pierwsza obywatelka Australii, która została skazana na dożywotnie więzienie bez możliwości wcześniejszego zwolnienia. Najbardziej przyczyniła się do tego "burzliwa" historia jej związków. Jednemu ze swoich byłych mężów rozwaliła szczękę, na oczach innego podcięła gardło ich 8-tygodniowemu szczeniaczkowi. Szerokiej publice najbardziej w pamięci utkwił z pewnością związek Katherine z niejakim Johnem Charlesem Thomasem Pricem, którego to zadźgała nożem kuchennym. W sumie John Price otrzymał 37 ciosów.  Następnie Katherine obdarła go ze skóry i powiesiła ten swoisty "garnitur" na framudze drzwi w salonie. Odcięła też jego głowę i wsadziła do garnka z zupą, upiekła jego pośladki i przygotowała sos oraz warzywa do tej niecodziennej pieczeni. Posiłek ten chciała zaaplikować swoim dzieciom, ale policjanci zdążyli udaremnić plan pani Knight, zanim pociechy wróciły do domu.









4. Izabela I Katolicka  (1451-1504)
Królowa Hiszpanii, Izabela I jest najbardziej znana przeciętnemu obywatelowi jako patronka i sponsorka wypraw Krzysztofa Kolumba. To właśnie dzięki niej i jej mężowi Ferdynandowi II Aragońskiemu stało się możliwe zjednoczenie Hiszpanii. Jako jeden ze środków mających pomóc w unifikacji królestw Izabela I mianowała Tomasa de Torquemadę na Wielkiego Inkwizytora. 31 marca 1492 roku opublikował on tzw. "edykty wydalenia'', które nakazywały Żydom i Muzułmanom opuszczenie Hiszpanii albo przejście na katolicyzm. W rezultacie ponad 200 tysięcy osób musiało opuścić Półwysep Iberyjski, ci którzy zdecydowali się na zmianę wiary nierzadko byli prześladowani i torturowani. W 1974 roku papież Paweł VI wszczął proces beatyfikacyjny królowej Izabeli I Katolickiej. Wśród wyznawców Kościoła Katolickiego jest ona uważana za Służebnicę Bożą.










3. Irma Grese (1923 - 1945) 
"Produkt" niemieckiego ostatecznego rozwiązania- Irma Grese, zwana "Suką z Belsen” lub "Piękną Bestią". Była strażniczką w obozach koncentracyjnych Ravensbrück, Auschwitz i Bergen-Belsen. Przeniesiona do Auschwitz w 1943, (za szczególny entuzjazm i poświęcenie pracy), została awansowana na Oberaufseherin, zastępczynię głównej nadzorczyni obozu kobiecego w Brzezince. Zajmowała się 30-tysiącami żydowskich więźniarek. Jej zajęcia obozowe to dręczenie podopiecznych wytrenowanymi i głodzonymi wilczurami, seksualne nadużycia, strzelanie, bicie batem z ćwiekami, selekcja więźniów do komór gazowych. Została osądzona podczas procesu Bergen-Belsen i powieszona 13 grudnia 1945 roku w więzieniu w Hameln.












2. Ilse Koch (1906-1967)
Czarownica z Buchenwaldu”, “Suka z Buchenwaldu”, była żoną Karla Kocha, komendanta obozu koncentracyjnego w Buchenwaldzie od 1937 do 1941 roku oraz obozu w Majdanku od 1941 do 1943. Upojona władzą absolutną, jaką posiadał jej mąż, cechowała w bestialstwie i okrucieństwie. Złą sławę zawdzięcza m.in.  tatuażom zdartym z zabitych więźniów, oraz wszechobecnej rozpuście. W 1941 roku została awansowana na SS-Oberaufseherin, głównego nadzorcę obozu kobiecego. Popełniła samobójstwo 1 września 1967 roku w więzieniu kobiecym w Aichach, gdzie odsiadywała wyrok dożywotniego więzienia.













1. Królowa Maria I (1516-1558)
Była jedynym dzieckiem Henryka VIII i Katarzyny Aragońskiej, któremu pisane było przeżyć dzieciństwo. Ukoronowana po śmierci Edwarda VI i usunięciu Dziewięciodniowej Królowej Lady Jane Grey, Maria została zapamiętana za tymczasowe przywrócenie w Anglii katolicyzmu. Wielu prominentnych protestantów zostało straconych za ich wiarę, dzięki czemu Marysia zyskała przydomek “Krwawa Mary”. Bojąc się kolejnych szubienic wielu uciekło z kraju, wracając dopiero po jej śmierci.














źródło: http://joemonster.org http://niewiarygodne.pl